poniedziałek, 14 lipca 2014

Gotowanie - męska sprawa?

A dlaczego nie? Która z nas nie lubi jak krzątają się po kuchni? To nic, że później pobojowisko takie, że niemal ekipę sprzątającą trzeba wzywać, ale ciii...
A jak już się krzątają to niech też wyglądają jak należy, dlatego tym razem coś dla naszych pichcików, a my już wiemy jak ich zachęcić do działań kuchennych :)



Uwielbiam kolor tego lnu - borówka, indygo, blue, denim, jak zwał tak zwał - jest cudny, gruby, mięsisty i cudowny w dotyku - taki jaki powinien być :)















Chętnych zapraszam do kontaktu mailowego:)


Całujcie swoich kucharzy dziewczyny ;)

ściskam,

Marta

niedziela, 6 lipca 2014

Rzeczy wielozadaniowe

Nie lubię robić zakupów. No tak, zwłaszcza gdy mam potrzebę kupienia czegoś - mam pewne oczekiwania a znalezienie tego często graniczy z cudem. Najgorzej jest z butami, bo chciałabym żeby pasowały do wszystkiego, były na większe wyjście ale i na co dzień, sportowe ale eleganckie zarazem, na obcasie i mega wygodne. Za dużo wymagam? Pewnie, że tak :) Dlatego buty kupuję przy okazji, jak się trafią a nie jak muszę:)
Ale udało mi się uszyć rzecz wielozadaniową: zazdrostko-ściereczkę-zapaskę-serwetkę. No i co Wy na to?
Domownicy orzekli, że najlepiej ubrać się w zapaskę, przy okazji gotowania wycierać w nią ręce i naczynia po obiedzie, a później powiesić w oknie żeby wyschła. Dowcipnisie, chyba nie w tą stronę poszli ze swoją dedukcją. Wyszłam od zazdrostek, żeby wisząc w oknie aranżowały wrażenie witryny starej, ulubionej kawiarenki - bo gdzie najlepiej pić kawę? W ulubionej kawiarence. A co gdy najdzie nas ochota na kawę w środku nocy? Przyjemnie usiąść przy własnym oknie,  napawać się ulubionym aromatem i patrzeć na miłe widoki. Pomyślałam sobie, że dobrze by można było ją przypinać malutkimi żabkami albo też nanizać na patyczek karnisza (tu już 2 zadania mamy załatwione), w trakcie szycia przyszło mi do głowy, że wystarczy przyszyć uchwyt na wieszaczek i może być ściereczką (jeśli ktoś woli). A na koniec zostały mi paski lnu , więc uszyłam troki, które można przewlec przez tunel i zazdrostka staje się zapaską - jak już znudzi się w oknie;)














***

Dawno nie było u mnie przepisu, trochę za gorąco żeby włączać piekarnik, przy patelni trochę chłodniej :)))
Jakiś czas temu znalazłam tę pyszną stronę, pełną smacznych i zdrowych przepisów bezglutenowych - 

Przepis na rosyjskie syrniki (serniczki) pochodzi właśnie stamtąd:



Składniki:

0,5 kg białego sera 
100 g cukru, można dodać cukru z wanilią
1-2 jajka
ok. 100 g mąki ryżowej + do podsypania i obtaczania
szczypta soli
opcjonalnie garść rodzynek albo innych suszonych owoców, odrobina cynamonu lub kardamonu
olej do smażenia

Ser zmiksować albo rozgnieść widelcem, dodać pozostałe składniki i wymieszać. Formować okrągłe kuleczki, można je spłaszczyć i smażyć na złoty kolor. Podawać na gorąco, można posypać cukrem pudrem albo z kleksem śmietany. Robi się szybko i wszystkim bardzo smakują
Myślę, że można zrobić również wersję wytrawną z ulubionymi ziołami.

***

W sprawie upału, właśnie odkryłam, że centralne ogrzewanie jest włączone i działa pełną parą - to dopiero jest spółdzielnia, gotowa do sezonu grzewczego cały rok. A ja się cieszyłam, że przy rozliczeniu ogrzewania były nadpłaty. No chyba jutro nie będzie przyjemnie jak tam pójdę. 

***

Pozdrawiam Was serdecznie i wylewnie - gorąca mam aż nadto ;)

Marta



niedziela, 8 czerwca 2014

w razie nagłej potrzeby

jak kogoś dopadnie nuda... ta lniana torba powstała na takie nagłe wypadki ;)










Nie wiadomo kiedy nas najdzie ochota, w drodze do pracy, na uczelnię, albo podczas wakacyjnej podróży - zawsze znajdzie się ktoś z kim można zagrać w kółko i krzyżyk. A nawet jeśli nie, to można z samym sobą, tylko nie oszukiwać :)


***

A tu w ramach treningu przed wyprawą na żagle, uczyłam się wiązać węzły:








Nie wiem czy te supły sprawdziłyby się na łodzi, ale jako zapięcia przy poduszkach na pewno:)

***

pozdrawiam serdecznie,
Marta




niedziela, 1 czerwca 2014

Szaro, buro

ale właśnie tak lubimy. Nie narzekam na brak słońca. Miło i leniwie nam się dzisiaj odpoczywa po ciężkim dniu spędzonym na remoncie młodzieżowego pokoju - wywiercenie kilkudziesięciu otworów w ścianach, tabuny kurzu, pomalowanie ścian (na szaro), sprzątanie. O rozwścieczonych (tak myślę) sąsiadach wolę nie myśleć - przezornie nie wychodzę dzisiaj żeby się nie narażać :))

Tak dla odmiany szyłam ostatnio szare torby :) ... tym razem jednak z nadrukiem w kolorze blue, dla Magdaleny:





 a tu żeby inni nie mieli wątpliowści:




  ***
To smutne krzesło stało pewnego dnia koło śmietnika, spotkałam je w drodze do pracy i nie mogłam zostawić bez opieki. Powoli dostaje drugie życie, na początek wymiana pstrokatego obicia na naturalny len. Pozostało przetarcie i odświeżenie drewna.




 Ktoś tu myśli, że krzesło jest jego, ale się myli...




Do następnego spotkania,


Marta
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...