niedziela, 26 lutego 2012

Mini lab

Witam w ten strasznie kapryśny dzień, u nas piękne słońce przeplatało się ze śnieżnymi zawieruchami - z przewagą tych drugich niestety. Ale co tam...
Chciałam Wam przedstawić moje małe laboratorium... Od jakiegoś czasu prawie całkowicie wyeliminowałam kosmetyki chemiczne. Do mojej codziennej pielęgnacji używam niewielu ale za to bardzo dobrze mi służących naturalnych kosmetyków. I tak zamiast masy różnych kremów (na noc,  na dzień, na zimę, na lato, pod oczy itd.) używam jednego: oleju arganowego - niesamowite, że jeden produkt potrafi zastąpić tyle innych. To jest mój number one. Do demakijażu używam oleju orzechowego z odrobiną rycyny. Od czasu do czasu robię naturalny peeling enzymatyczny na przemian z maseczką owocową. Nawilżanie uzupełniam hydrolatami, mój ulubiony to bławatkowy albo z oczaru wirgilijskiego. Wszelkie mydła i płyny do kąpieli zastąpiłam czarnym mydłem - kto go używa zna jego zalety, oraz mydłem Aleppo. Do pielęgnacji moich słabych włosów używam szamponów z wyciągiem z czarnej rzepy, a płuczę je w moich ulubionych ziołach - najlepiej sprawdzają się na problem wypadających włosów. Od czasu do czasu potraktuję je naftą. Pięknie o zaletach kosmetyków pisała swego czasu między innymi Mimi, o tutaj.
Wszystkie kosmetyki staram się przechowywać w szkalnych pojemnikach. Ostatnio odkryłam obok mojej pracy firmę, która sprzedaje wyposażenie laboratoryjne. Znalazłam tam dla siebie kilka buteleczek i pojemników.

 

Do przechowywania opasek do włosów, myjek do twarzy i takich tam, powstała płócienna torebka. Wykorzystałam resztki starego lnu jeszcze z szafy mojej babci. Jak same widzicie przetrwał wiele lat w doskonałym stanie. Biały haft to dzieło mojej kochanej mamy, wykonane również na starym płótnie.


*

Potraktowaliśmy ten weekend ostatkowo i osłodziliśmy sobie te szarości za oknem odrobiną cukru i koloru.
Zebrało mi się trochę białek, więc na szybko powstał prosty torcik bezowy.

Dla zainteresowanych przepis:

6 białek
szczypta soli
15 do 20 dkg cukru pudru
2 łyżki soku z cytryny
400 ml śmietany 30 albo 36% + cukier puder, ilość wg uznania

Piekarnik rozgrzać do temp. 150 stopni. Białka ubić na sztywną pianę z odrobiną soli, stopniowo dodawać cukier puder i na koniec 1 łyżkę soku z cytryny. Z białek upiec 2 krążki bezowe. Czas pieczenia - 60 minut. Wystudzić przy uchylonych drzwiczkach piekarnika - najlepiej przez całą noc.
Smietanę ubić z taką ilością cukru pudru jaka komu odpowiada - ja to robiłam na oko. Dodać odrobinę soku z cytryny. Przełożyć bezowe krążki kremem ze śmietany, udekorować dowolnymi owocami.
Smacznego!






12 komentarzy:

  1. Muszę się za takimi rozejrzeć. Zwłaszcza na wypadające włosy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, olejek arganowy jest bardzo dobry, sama go używam. Słyszałam, że szare mydło jest świetne do mycia włosów, które doskonale się wazmacniaja. Niestety wytrzymałam kilka razy takie mycie. Włosy ponoć muszą się przyzwyczaić. Ja spasowałam:) No a torcik bezowy kuszący:))) Pozdrawiam E

    OdpowiedzUsuń
  3. czarną rzepę i czarne mydło znam, reszta jest mi niestety obca, a szkoda bo mam ciągle problemy z cerą :((
    Musze poczytać o tym olejku :)
    Twoje maleńkie laboratorium wygląda kusząco, aż chce się otworzyć te buteleczki, wąchać i mieszać mikstury dla urody :)
    torcik wygląda apetycznie :)
    buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  4. Jagoda,
    na wpadające włosy wypróbowałam chyba wszystkiego - żadne preparaty apteczne nie działają, badania były ok, a włosy wypadały. W sieci jest sporo o olejowaniu włosów, ale akurat u mnie samo olejowanie nie zlikwidowało poroblemu wypadania. Dopiero stare polskie zioła pomogły.
    Motylku,
    mydło też było używane do mycia włosów, i podobnie jak u Ciebie nie wytrwałam:), robiłam również odwary z mydlnicy i też zabrakło mi wytrwałości choć jestem przekonana, że to kwestia przyzwyczajenia. Ale wypróbowałam również dobrze mielone orzechy indyjskie. Lepiej się pienią niż mydlnica, myją doskonale, włosy ładnie pachną, jedyny minus to zachlapana wanna - do tego napewno wrócę.
    Artambrozja,
    myślę, że powinnaś zrobić detoks i zacząć używać tylko kosmetyków naturalnych, zero chemii. Ja mam cerę mieszaną i olejki doskonale się sprawdzają. Wszelkie wypryski zginęły. Do makijażu (muszę przykrywać przebarwienia, tych nie udało mi się usunąć)używam tylko kosmetyków mineralnych ale tych bez dodatków chemicznych. Teraz wiem, że przyczyną wykwitów były właśnie wszelkie dodatki jakie są dodawane do kosmetyków. Polecam gorąco.
    uściski

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurczę też mam problem z wypadającymi włosami, ale niewyobrażam sobie mycia czymś co słabo się pieni, nie przyzwyczaiłabym się chyba.
    A to czarne mydło nadaje się do bardzo suchej skóry?

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne laboratorium,pojemniczki,buteleczki świetne,a torcik mmmmmm wygląda smakowicie

    OdpowiedzUsuń
  7. Laboratorium robi wrażenie. Musiałaś na pewno wiele czytać na temat takich kosmetyków bo ja mam wrażenie, że bym tego nie ogarnęła ;) Myślę jednak, że warto zagłębić się w temat. Czy mogę wiedzieć, gdzie takie specyfiki można zakupić? Przychodzi mi do głowy tylko BU ale wolę się upewnić ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piekne nacyznka do przechowywania tych cudnych specyfikow, musze sie niedlugo zaopatrzyc na biochemii :) bo zapasy sie pokonczyly, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Meis Ideis - napisz proszę coś więcej o stosowanych ziołach na wypadające włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Twoje laboratorium robi wrażenie :)
    to czarne mydło to pewnie savon noir? świetne jest! też używałam :)
    aleppo - rewelacja! jest w dwóch wersjach do dwóch rodzajów cery z okrągłą pieczątką do cery tłustej, a z 'kanciatą' co cery suchej - różnią się zawartością olejków ale to na pewno wiesz
    a glinki gassoul używałaś może do mycia włosów - 100 % naturalna bez żadnych dodatków (jest w płatkach i mielona), trochę słabo się pieni i trzeba przepłukać włosy - szczególnie długie :) świetna jest też jako maseczka - po prostu dodaje się odrobinkę letniej wody i miesza nie używając metalowych przedmiotów
    ja ostatnio robiłam sobie cukrowy peeling kawowy http://www.malgorzatamyslicka.blogspot.com/2012/02/troche-natury-czyli-cukrowy-peeling.html niam :D i też myślałam o zakupie olejku arganowego, po Twoim wpisie pewnie się skuszę, bo mam dokładnie taką samą cerę jak Ty i te same problemy :( dlatego dziękuję za ten wpis
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gosha,
    mnie też te mało pieniące specyfiki mało odpowiadają, ale to kwestia przyzwyczajenia, mnie najbardziej przypadły orzechy piorące czy inaczej indyjskie. Czarne mydło - savon noire doskonale nadaje się do suchej skóry, doskonale nawilża, zmiękcza i delikatnie usuwa martwy naskórek - najlepiej stosować do niego specjalną rękawicę z włosia koziego - kessa. Już po pierwszym użyciu zauważysz różnicę. Dodatkowo polecam dośrodkowo olej lniany (najlepiej taki do diety dr Budwig), tylko trzeba go przyjmować z nabiałem. Skóra staje się dobrze odrzywiona, łokcie i kolana gładkie jak u niemowlęcia. Trzeba stosować min. 3 miesiące.
    Koko1971 - cieszę się, że Ci się podoba moja apteczka. Muszę sobie jeszcze kupić takie tycie, bardzo słodkie na kompozycje zapachowe.
    Bree,
    ja też czasem zaglądam do BU.
    Jagoda,
    ja walkę z wypadającymi włosami zaczęłam od olejów indyjskich, robiłam okłady na noc co 2-3 dni. Samego wypadania nie zlikwidowały ale włosy po nich są w doskonałej kondycji i bardzo szybko rosną. Ale samo wypadanie powstrzymały zioła. Znalazłam w sklepie zielarskim zielarskim taki zestaw: korzeń łopianu, korzeń pokrzywy, kłącze tataraku, liść brzozy, ziele skrzypu, ziele bratka, kwiat rumianku firmy Dary Natury - ale nie robiłam tak jak zalecano żeby je spłukiwać. Po umyciu szamponem płukałam włosy ziołami i zostawiałam do wyschnięcia. Już po kilu płukaniach nastąpiła znaczna poprawa, ale nie należy przerwyać kuracji a najlepiej zostawić sobie te zabiegi na stałe.
    Gosiu,
    glinki nie stosowałam a to tylko z obawy, że może podziałać na włosy troche jak peeling i usunie farby (henna) z moich włosów, bo henna farbuje włosy od zewnątrz a nie wnika we włosy jak farby chemiczne. Do olejku arganowego namawiam, naprawdę warto.
    Mags,
    kosmetyków szukam w necie, patrzę aby miały eco certyfikaty i pochodziły z pewnych źródeł - nigdy nie ma się pewności, zwłaszcza kiedy są konfekcjonowane u pośredników. Najlepiej kupować takie gdzie mamy możliwość sprawdzić czy są pakowane przez producentów. Na BU kupowałam i nie mam zastrzeżeń. Po za tym Eco Spa, Biolader, Bioeco, Bio Anai, Helfy.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję za cenne rady! :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...