niedziela, 6 maja 2012

Zapach chleba

kto go nie lubi? Świeży, wyciągnięty prosto z piekarnika, strzelająca skórka ... Staram się go piec co tydzień, ale odkąd okazało się, że nie wszyscy u mnie mogą go jeść (uczulenie na gluten) rzadziej gości na naszym stole. Zakwas jednak cały czas podtrzymuję, bo robię tylko na zakwasie - chleb dłużej zachowuje świeżość a poza tym jest o wiele smaczniejszy. Nigdy nie trzymam się ściśle przepisu i do pieczenia zabieram się wtedy kiedy wiem, że nie będę się spieszyć, bo ciasto wymaga nie tyle pracy nad nim co takiego jakiegoś skupienia, spokoju, namaszczenia - te, które z Was pieką wiedzą o czym mówię, wtedy chleb odwdzięcza się:) Nigdy nie wyszedł mi zakalec, ale kiedy się spieszę, nie robię tego jak trzeba, wychodzi poprawny, a kiedy poświęcę mu więcej uwagi (nawet nie samemu chlebowi - chodzi o ten spokój w domu) jest wspaniały.
Zachęcam gorąco do samodzielnego pieczenia chleba, to naprawdę nie jest skomplikowane a efekty są zaskakujące. Zakwas można samemu wyhodować: potrzebna do tego razowa mąka żytnia - 2 łyżki (żytni zakwas jest łatwiejszy) i wody tyle by w połączeniu z mąką wyszła konsystencja kisielu niezbyt gęstego,  rozrabiamy w szklanym naczyniu. Stawiamy przykryty folią w temperaturze pokojowej, zimą najlepiej w pobliżu kaloryfera. Następnego dnia mniej więcej o tej samej porze połowę zakwasu wyrzucamy i dokarmiamy - dodajemy ponownie mąkę i wodę i tak przez kilka dni, będziemy widzieć jak zakwas pracuje - pojawią się pęcherzyki powietrza i zapach fermętujących jabłek. Czyli w poniedziałek nastawiamy zakwas i w weekend będzie można piec chleb. Zakwas po użyciu można przechowywać w lodówce, ale trzeba go dokarmiać co ok 10 dni po uprzednim ogrzaniu do temp. pokojowej - jak zacznie wyraźnie pracować można go ponownie hibernować.


*

*                            *



zapach zwabił również Packa













Wczoraj upiekłam chleb mieszany

wieczorem 1 dnia robię zaczyn - w szklanym naczyniu:
3 łyżki czynnego zakwasu
2 łyżki mąki żytniej razowej
2 łyżki mąki pszennej razowej
wody tyle aby zaczyn miał konsystencję niezbyt gęstego kisielu

następnego dnia (może to być po 6 jaki po kilkunastu godzinach) widzę, że zaczyn dobrze pracuje przystępuję do robienia ciasta i tu wielką pomocą dla mnie jest maszyna do chleba, ale nie zawsze (w niej tylko wyrabiam ciasto, nigdy nie piekę), w maszynie jest odpowiednia temperatura i wilgotność i miesza kiedy trzeba :)

Składniki w kolejności umieszczania w maszynie:
ok. 330 ml wody (to zależy od mąki, może mieć różną wilgotność)
ok. 550-600 gr mąki (mieszałam pszenną typ 650 ok.400-450 gr, żytnia razowa i pszenna razowa ok. 200gr)
płaska łyżka soli
włączam program na wyrabianie ciasta drożdżowego.

Po tym czasie ciasto wykładam na omączoną lekko stolnicę i odgazowuję (składam kilka razy jak kopertę do środka), ciasto wkładam do wysypanego mąką ziemniaczaną koszyka (tą tajemnicę zdradziła mi moja ciocia-piekarz, wtedy ciasto nie przyklei się do koszyka), przykrywam ściereczką i odstawiam do wyrośnięcia na ok 1 do 2h. Pod koniec wyrastania rozgrzewam piekarnik do temp. 250 stopni. Nie mam kamienia do pieczenia (z tego co wiem trzeba go długo rozgrzewać)  -  wystarczy, że rozgrzeję blachę, na którą delikatnie przekładam do góry nogami ciasto , nacinam je i wkładam do piekarnika. Do dolnej blachy wlewam trochę wody albo wrzucam kostki lodu - wtedy chleb będzie miał piękną chrupiącą skrórkę. Chleb należy piec w temp. 250 stopni przez 10 minut, po tym czasie temperaturę zmniejszyć do ok 215 stopni i dalej piec przez 30-35 minut.

Moje dzieci uwielbiają go jeść z masełkiem, a nam smakuje ze zwykłym winem stołowym. Tym razem po sesji nie było co zbierać:)


Życzymy Wam udanej niedzieli.

48 komentarzy:

  1. No to narobiłaś mi smaka:)uwielbiam chlebek własnej roboty:)wyglada cudownie:)mniam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też z ogromnym namaszczeniem pielęgnuję tradycję wypieku chleba w moim domu i wszystkich do tego gorąco namawiam. Pomijając fakt, że nie ma lepszego chleba, to zapach roznoszący się po domu i zadowolone buzie najbliższych są największą radością. Mogłabym tak długo.... Więc po raz któryś, tym razem na Twoim blogu namawiam do wypróbowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dużo nas do pieczenia chleba i dobrze:)

      Usuń
  3. Chleb!!! tak bardzo chcialabym sprobowac. Nie moge jesc pieczywa...silne uczulenie mam ...wogoel duzp mi nie wolno.18 lat nie jadlam pomidorow....a tak bardzo by chciala.Jednka kropla soku moze mnie zabic.Ale chlebka wlasnej produkcji oj bardzo bym chciala. Upieklas smaczny chlebek i zrobilas sliczne zdjecia.....:)))Milego dnia:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o jak mi przykro, ale jest tyle różnych pyszności którymi z pewnością możesz nadrabiać te braki:)
      uściski

      Usuń
  4. QRCZAKI...JAK JA DAWNO CHLEBUSIA NIE PIEKŁAM:))))))..OJ CZAS TO ZMIENIĆ:))...A ZDJĘCIA PACKOWEJ ŁAPKI...BEZCENNE)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pacek się kręcił cały czas w końcu myślał, że nie widzimy i wyciągnął łapkę:), udało się uchwycić ten moment:)
      pozdrawiam gorąco

      Usuń
  5. Marteczko, nigdy nie piekłam chleba na zakwasie. Na gotowych drożdżach, owszem i wychodził całkiem smaczny, ale robienie zakwasu zawsze wydawało mi się zbyt skomplikowane, a może po prostu niewygodne, bo pamiętać trzeba. Napisałaś o podtrzymywaniu go tak czytelnie, że na pewno się skuszę. Bo chleb po prostu uwielbiam! :) Dzięki wielkie! - Dominika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominiś,
      skoro sobie radzisz z tym drożdżowym to spokojnie zabieraj się za zakwas:) Na początek możesz dodawać odrobinkę drożdży. Powodzenia

      Usuń
  6. Ale piękne zdjęcia, oddają piękno tego chleba. Od jakiegoś czasu znowu piekę chleb na zakwasie, wcześniejszy zakwas mi się zepsuł. Teraz mam nowy zakwas i przygoda z zakwasowcem rozpoczęła się na nowo:)
    Przepis na pewno wykorzystam:), miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że tyle babeczek piecze chleb, ja w pracy namówiłam nawet kilku facetów a oni swoje żony (pracuję z samymi facetami:))) i tym sposobem krąg domowych piekarzy rośnie
      uściski

      Usuń
  7. Uwielbiam chleb pieczony w domu, jest zupełnie inny :)
    Twój wygląda naprawdę świetnie :)
    Udanego tygodnia! :)
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma żadnego porównania z tym kupowanym
      miłego tygodnia

      Usuń
  8. Dobrze, że zdążyłaś fotki pstryknąć... arcysmakowite!!!!! Chleb i wino.... tego jeszcze nie próbowałam ;-)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie było łatwo, już problem jest z doczekaniem do wystygnięcia a co dopiero opstrykania:)) Z winkiem polecam
      udanego tygodnia

      Usuń
  9. Przepiekne fotki tego chleba...wyglada smakowicie:) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajnie, że udało się oddać namiastkę smaku - szkoda, że zapachu nie mogę przekazać:)
      uściski

      Usuń
  10. Ależ fantastyczne zdjęcia!!! chlebuś wygląda smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. właśnie takiego chleba brakuje mi najbardziej w UK...
    może się skuszę i spróbuję upiec w końcu :)
    piekłaś kiedyś w piekarniku gazowym? nie wiem czy by w nim wyszedł, bo zwykle ciasto potrafi przypalić :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj koniecznie bierz się za pieczenia. Ja nie piekłam ale moja mama owszem, z pewnością orientujesz się w którym miejscu przypala - w odpowiednim momencie możesz przykryć folią aluminiową, z pewnością się uda
      uściski

      Usuń
    2. przypada prawie cały spód, a układam na najwyższej półce przy 170 - 180' :( ale i tak chyba się skuszę :)

      Usuń
  12. Martuś, nigdy nie piekłam, ale myślę o tym od jakiegoś czasu...

    Nie dziwię, się , że Ty pieczesz, tak mi do pasuje z moim wyobrażeniem o Marcie z drugiego krańca Polski :)

    OdpowiedzUsuń
  13. no tak, ładne wyobrażenie - babus przy garach:))

    OdpowiedzUsuń
  14. Mniam!
    Chyba też się zabiorę :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Och jak apetycznie wyglada ten chlebek! Z samym maselkiem smakuje najlepiej! :) I ta skorka na pewno jest chrupiaca!

    Ciesze sie, ze podoba Ci sie miseczka, piekne zdjecie zrobilas!

    Pozdrawiam Cie serdecznie Marto!

    Dagi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z masełkiem pychota - ja to tylko na piętkę sobie pozwalam, bo inaczej musze 2 razy tyle ćwiczyć:)

      Usuń
  16. mniam ........ ślinka cieknie od samego patrzenia, a jaki śliczny :)
    masz niezwykły dar uwieczniania na zdjęciach ulotnych momentów ... raj dla oczu .........
    ja piekę chleb na zakwasie z samej żytniej mąki,jest pyszny ale niestety nie da się go tak pięknie uformować ;)
    Pozdrawiam cieplutko i życzę udanego tygodnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety żytnie i razowce trzeba w formie piec, ale mieszane można już z koszyka:)
      pozdrawiam

      Usuń
  17. U nas też często gości pieczony własnoręcznie chlebek.
    Pychota.
    Buziaki
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super, że jest nas piekarek więcej, dziękuję za odwiedziny, pozdrawiam gorąco

      Usuń
  18. Pamiętam jak byłam mała i jeździliśmy na wakacje do rodziny na Kaszuby, i tam ciocia zawsze piekła chleb... Pamiętam ten cudowny zapach i siebie całą szczęśliwą i roześmianą, ganiającą po dworze z pajdą gorącego chleba posmarowanego tylko świeżym masełkiem... Pychota...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja mam taki obrazek z dzieciństwa związany z chlebem, jak wyglądałam przez okno często widywałam małego chłopczyka ok. 3 lat - w ręku miał ogromną pajdę chleba z masłem (wiesz jakie kiedyś bochny były) i szedł dotąd dokąd mu chlebka starczało a potem wracał do domu - nigdy się nie wybierał dalej:)
      pozdrawiam

      Usuń
  19. U mnie kiedyś gościł, ale nie utrzymałam zakwasu, Twój jest niesamowity, chyba skorzystam z tego przepisu, uwielbiam zapach pieczonego chleba. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o kurczę dobrze, że przypomniałaś muszę swój dokarmić
      pozdrawiam

      Usuń
  20. uwielbiam zapach pieczenia chleba!!

    OdpowiedzUsuń
  21. Przepis wykorzystam na pewno:) Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Już sobie wyobrażam jak pachniał.Z pewnością skorzystam z przepisu.pozdrówka ciepłe-aga

    OdpowiedzUsuń
  23. Witam ponownie i zapraszam do mnie po wyróżnienie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Domowy chleb to najlepsze co może być! Pyszności!
    Ale zakwasu nigdy nie robiłam.
    Wszystko przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Super przepis,
    a widok upieczonego chleba spowodował, że zrobiłam się głodna.
    Czy te mąki, których używasz są jakieś specjalne (firma) czy mogą być jakiekolwiek?
    pozdrawiam
    Mimowolne Zauroczenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mąki staram się kupować na targu, ale ostatnio zamknęli targowisko, którym się zaopatrywałam i zmuszona jestem kupować w sklepach i różnie to bywa, ostatnio pojawiło się mnóstwo nowych mąk, a te które miałam wypróbowane zniknęły z półek. Więc biorę co jest - zazwyczaj są to mąki razowe żytnie i pszenne i mąki chlebowe. Mam też jeszcze trochę ziarna pszennego, żytniego i sama je mielę.
      pozdrawiam

      Usuń
  26. o nie kolejny chleb na blogu, ja uwielbiam taki chrupiący chleb!!
    ale mnie nie wychodzi :((

    buziak za przesyłkę :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Piękne zdjęcia! Wygląda bardzo pysznie :)
    Może tez kiedyś zdobędę się na ten wyczyn i upiekę swój własny chleb :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  28. mogę poczęstować się jedną kromeczką?
    tak ładnie pachnie.....
    ach te zdjęcia...cudne...

    OdpowiedzUsuń
  29. Martuśka napisz mi proszę bo właśnie zabraliśmy się za chlebek i jestem na etapie wyrzucanie wszystkiego do maszyny ale w Twoim przepisie nie ma słowa kiedy mam wrzucić ten zaczyn do maszyny, proszę napisz jeszcze dzisiaj bo będę czekać z mieszkaniem składników.pzdr

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...