środa, 4 lipca 2012

Oprzeć się pokusie

Wiedziałam, że stemple przypadną Wam do gustu:) Ja ciągle je oglądam, układam, przekładam, próbuję i tak bez końca. Spójrzcie jakim pokusom musiałam się oprzeć na targach staroci, to było dla mnie wyzwanie.

Na początku wpadłam na stare kupony lniane w wersji naturalnej i w kratę z za wschodniej granicy - tkane na wąskich krosnach ok. 50-60 cm. Za całkiem przyzwoite pieniądze jak na swój wiek, ale nie miałabym serca ich ciąć.

***




Ten haft to dół suto marszczonej lnianej halki - piękna i kompletna, bez żadnych ubytków - możnaby z niej uszyć 2 spódnice, albo całkiem spory obrus:


I takie perełki - stare, francuskie, z początku XIX wieku pisma notarialne, pięknie kaligrafowane:










Szkoda, że dzisiaj nie przykłada się tak dużej wagi do ładnego pisma.
Poniżej jedna z piękniejszych kamienic starego miasta w Lublinie:


Zapraszam do Lublina na targi, zawsze w ostatnią niedzielę miesiąca - latem jest bardzo dużo sprzedających. Odbywają się w dwóch miejscach: na starym mieście - tu raczej sprzedają typowi handlarze oraz drugie, a w zasadzie pierwsze (bo tu odbywały się zanim zostały podzielone na dwie lokalizacje) na terenie LO im. Unii Lubelskiej - gdzie są prawdziwi pasjonaci, kolekcjonerzy i to tu zazwyczaj wpadam na moje skarby.

46 komentarzy:

  1. Ja tak samo jak Ty zachwycam sie pracami rzemislnikow z roznych dzedzin(krawcow ,szklarzy,budowlancow,pisarzy itd).Przedtem przykadano duzo czasu na wykonanie czegos ,teraz aby szybciej (bo czas to pieniadz)i dlatego takie byle co wychodzi.
    Pismo kaligraficzne jest swietne !!! Zozumiem ze bedzie Ci sie serce krajalo jak bedziesz ciela te materialy..
    buska

    OdpowiedzUsuń
  2. No niestety bylejakość to znamię dzisiejszych czasów, teraz to już nawet niewielu jest rzemieślników, którzy mogliby przekazać fach młodszym - niektóre zawody przepadną bezpowrotnie:(
    całusy

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne lny i listy.
    Teraz trudno o takie piękne pismo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam namówić moją córcię na naukę kaligrafii, ale teraz to już wogóle ręczne pisanie to przeżytek (od czego jest klawiatura) :D

      Usuń
  4. Tylko dlaczego to tak daleko. Byłam jeden raz w Lublinie, jak mój świeżo poślubiony mąż trafił tam do swojej pierwszej pracy. Ja uwielbiam pisać piórem, długopisem i ubolewam, że tak rzadko się w dzisiejszych czasach używa pisma pisanego. Teraz tylko klawiatura, drukarki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj daleko, ja to mam wrażenie, że Lublin jest na końcu świata:) A co do pisania, to mnie samej coraz rzadziej zdarza się pisać odręcznie
      pozdrawiam

      Usuń
  5. Nawet nie wiedziałam, że w Lublinie takie targi mają miejsce. Może dlatego, że ja w niedziele zawsze byłam poza miastem.
    Wybieram się niedługo na zakupy, ale to raczej będzie w zwykły dzień tygodnia, więc się nie załapię.
    A te piękne kamienice podziwiam za każdym razem, kiedy tamtędy przechodzę. Muszę się kiedyś wybrać z aparatem. Nareszcie mam czym focić, więc może coś ciekawego udałoby mi się uwiecznić :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A są i nawet potargować się można a nawet trzeba. Zajrzyj koniecznie:)

      Usuń
  6. cudowne pismo!!! również posiadam kilka pięknie wykaligrafowanych listów, niektóre pisane po polsku!-takie okazy udało mi się upolować sprzed ponad 100 lat:) i muszę powiedzieć, ze nie tylko pismo jest w nich piękne...kaligrafia zapomniana i język też, niestety...


    a na targi i ja zaglądam, bo ja tutejsza:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś to każdy musiał umieć kaligrafować, teraz to urosło do rangi sztuki - większą staranność przykładano do tego jak i co pisano...
      pozdrawiam

      Usuń
  7. Marta! nie kupiłaś?? Jestem w szoku!!!
    A dzieki za info, skorzytsam, nie ma to jak przejechać Polskę w szerz na targ hahahah

    Buźka!

    PS. jakoś dajemy radę, jak widać bezsennie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też:)
      ale postanowienie to postanowienie,
      a na targi i tak zapraszam, może przy okazji pobytu kiedyś z maluszkiem na Roztoczu - najczystszym miejscu w PL
      trzymajcie się jeszcze troszkę:)

      Usuń
  8. Lublin daleko, ja czasem zaglądam do Kiermus, w tym sezonie jeszcze nie byłam, ale wybieram się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o tych Kiermusach, też bym się chętnie zapuściła...

      Usuń
  9. Ja bym się nie oparła... Powzdychałam sobie patrząc na te cuda, uwielbiam takie znaleziska.
    Pozdrawiam serdecznie!
    marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko było, ale tak sobie postanowiłam, źle na tym nie wyszłam:))

      Usuń
  10. ZAWSZE ZACHWYCAŁA MNIE KALIGRAFIA...SZKODA,ZE JUZ JEJ NIE UCZA...A LNY..MMMM:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda, szkoda... sama bym się na jakieś warsztaty zapisała gdyby były...

      Usuń
  11. Martus, sliczne te lny! i wlasnie spojzalam na te stemple o ktorych mowisz z ostatniego posta WOW!!!! cudo, prawdziwy skarb!!!!!!!!!!!!!!!! jestem zachwycona!

    Pozdrawiam cieplutko

    Syl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to dopiero prezent, prawda?
      uściski

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. zdobycze obiektywu :)), bo udało mi się dotrzymać słowa i nic nie kupić:) nie było to proste, bo znasz moje zamiłowanie do lnów i staroci, ale słowo się rzekło...

      Usuń
  13. Piękny ten len!. Ja generalnie mam duże problemy z powstrzymywaniem się od zakupów czegoś " pięknego", ale teraz remonty, remonty, remonty.
    I świadomie nie pojechałam do Kazimierza Dolnego na Festiwal Muzyki i Sztuki Ludowej, który był tydzień temu. Zawsze tam coś upatrzyłam dla siebie. Teraz mam wewnętrzny zakaz uwarunkowany zasobami finansowymi.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no trzeba czasem włączać hamulce, ale pójść, popatrzeć i nacieszyć oczy można a nawet trzeba:)
      uściski

      Usuń
  14. Oj rzeczywiście musiało być trudno się oprzeć ;)
    Szkoda, że u mnie nie ma takich targów...
    Za to jestem w posiadaniu pocztówek dziadka, które wysyłał do rodziny będąc na robotach w Niemczech, w czasie wojny. I pismo... cudowne. Choć roi się czasem od błędów, ale pismo nienaganne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też mam parę takich pamiątek rodzinnych, nawet taki modlitewnik ręcznie pisany od tyłu były zapisywane przez wuja mojego taty ważniejsze wydarzenia rodzinne - bezcenne

      Usuń
  15. Zachwycające te rzeczy, materiały, we wszystkim czuć taką starą, porządną duszę:) Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie przetrwały tyle lat, a te współczesne wyroby? odzież często do końca sezonu nie jest w stanie wytrwać, bo albo się rozejdzie albo szmata się zrobi:)

      Usuń
  16. ale cudne:)))
    wspaniałe zdobycze znalazłaś i nie dziwię się, że nie chciałabyś ich ciąć. szkoda by było oj bardzo
    a Lublin to piękne miasto;)
    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cięcie takich cudów to nie na moje nerwy, chociaż wiem, że można fajne rzeczy z nich wyczarować:)
      uściski

      Usuń
  17. moja mama potrafi tak haftować, robiła pościele, ale też prześliczne sukienki z haftem na lekko rozkloszowanych rękawach, u dołu i pod szyją - do tej pory nie wiem co się z nimi stało... przeszukam szafy w wakacje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja też:)) mam zrobioną wyprawę - głównie obrusy. Ja też kiedyś haftowałam, już jako nastolatka robiłam sobie letnie bluzki i sukienki, tylko teraz jakoś tak...
      A Ty Gosiu, koniecznie przeszukaj szafy zanim Cię ktoś ubiegnie:), bo to pamiątka nawet dla Twoich dzieci
      pozdrawiam

      Usuń
  18. Marta, piękne zdjęcia. Idealnie na ich tle prezentuje się elegancka czcionka - klasa!

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  19. No tak z tym pisaniem to masz rację , kto dzisiaj tak pięknie pisze, w ogóle kto dzisiaj pisze ręcznie, nie mówiąc piórem, znam tylko jednostki w moim otoczeniu. Cudowne rzeczy i naprawdę trzeba sporo siły ,żeby się im oprzeć:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja to nawet mam zewtaw do kaligrafii ale jakoś zawsze czasu brak by przysiąść, a szkoda - może zimą będzie łatwiej:)
      pozdrawiam

      Usuń
  20. cuda! a już miałam pytać gdzie takie "zagłębie" skarbów :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze, że tylko raz w miesiącu, bo z torbami bym poszła - ale warto nawtet tylko pooglądać:)

      Usuń
  21. ahhhh tylko dlaczego do lublina mam tak daleko???
    w sierpniu może na dziki wschód ruszymy, ale na dwóch kółkach to też się nie obkupię ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to zajedź koniecznie na jarmark jagielloński 17-19 sierpnia, warto zobaczyć ten nasz wschód:)

      Usuń
  22. oj kochana szczęście Ci dopisuje !!!!!Len świetny ,ale drukarz -BAJKA !!!!!Pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szęściara ze mnie ogromna, skakałam do góry z jak zobaczyłam te stempelki:)

      Usuń
  23. No dosłownie wczoraj siedziałam obok tej kamienicy na koncercie i się na nią przyglądałam hahahha,fakt nasze Stare Miasto jest piękne.Kurde,tak mało mam teraz czasu na blogi a tu takie fajne rzeczy zapodajesz:)Marta! za tego drukarza to mam ochotę Cię powiesić z zazdrości:))Ale tego lnu to bym chyba nie odpuściła...moja silna wola całkowicie się zużyła przy rzuceniu palenia:)Buziaki,idę szukać cienia uff...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inne brzmienia? - obiecywałam sobie, że będę chodzić, ale te upały mnie wykończają, a na te zamknięte bilety są b. drogie.
      A drukarz zakupiony naprawdę okazyjnie, jak porównywałam ceny z ebay'em to za 1/4 kupione, warto chodzić na te nasze starocia:)) A len pewnie będzie na następnych - z tyłu za szkołą, sprzedający z za wschodniej granicy, mieli dużo cudnych rzeczy.
      uściski ślę i powiewu chłodu życzę

      Usuń
  24. Trochę daleko mam do Lublina...:p

    OdpowiedzUsuń
  25. mam rodzinę w tamtych stronach więc może będzie to motywacja żeby ich odwiedzić bo jak narazie babcia jest "okradana" przeze mnie ze staroci :D moja mama uczyła się kaligrafii i ma bardzo piękne pismo... też mi się zawsze marzył taki kurs więc może kiedyś się skuszę

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...